Po Dolinie przechadzała się jakaś postać ...
Osoba, ubrana w czarny płaszcz, z wysokim kołnierzem, który zakrywał mu połowę twarzy.Drugą połowę skrywał cień Hakkatu, z białymi wstążkami.Mężczyzna, po chwili usiadł gdzieś pod drzewem.Po świeżym awansie, musiał odpocząć.Spoglądał na niebo, które teraz było jasne od gwiazd.Lekki uśmiech, można było zauważyć na jego twarzy.Cieszyła go myśl, o tym, że ma choć chwilę spokoju, co zapewne niedługo się zmieni.Rozpętać chaos, to było jego zadaniem.Z nocy Utkany, aby umrzeć za dnia.
Chwilę później po dolinie rozległ się psychopatyczny śmiech ...
Po kilku godzinach rozmyślań Mężczyzna wstał, otrzepał się z pyłków, i ruszył w inną stronę ...
[zt]