Przychodze baaardzo powolnym krokiem. Znów wizyta na cmentarzu, znów tylko po to żeby zobaczyć nagrobek z imieniem bliskiej osoby.
Koniec końców po jakimś czasie docieram do grobu Logosa.
- Powodzenia w świecie duchów przyjacielu...
Wyciągam z kieszeni małą świeczuszke, stawiam ją przy nagrobku. Podpalam ją piekielnymi płomieniami, a z racji tego że świeczka została wzbogacona moją chakrą: bedzie płonąć całkiem długo.
Bardzo długo stoje przy grobie, w końcu wreszcie zmawiam modlitwe
*Szkoda tylko że moja sie nie liczy...*, potem odchodze.
_________________
 | Mówie tylko do tych którzy chcą mnie słuchać. Ci którzy nie chcą nie obchodzą mnie. Po co mam czas tracić na mowienie do ściany? Ściana i tak zawsze swoje wie.
Ktoś na ścianie wyrył hasło. Ściana dobrze hasło zna. Ściana cała jest tym hasłem. Z dumą woła oto ja. |